• Monika Gawinecka

Życie to jednak najpiękniejsza scena 😊

Zaktualizowano: 16 lip

Właśnie zniesiono kolejną porcję koronowirusowych obostrzeń - możliwe są m.in. próby przedstawień teatralnych. Siedzę więc i obserwuję projekt, który reżyseruje Mariusz Jasuwienas. Dzisiaj nagrania! Premiera na żywo już w tę sobotę 6 czerwca! Więcej informacji na Fan Page'u LOFToDANCE Łukasz Raś.


Za grupą tydzień intensywnych prób tanecznych. Nie mogłam niestety być codziennie, ale może to i dobrze - w głowie zostają nie tyle sceny ciężkiej pracy, co oszałamiającej metamorfozy tancerzy. Małego cudu w 7 dni 🥰


Dawno nie widziałam tylu ważnych i wspaniałych rzeczy na raz 💖


Poniżej te najważniejsze. Obserwacje na szybko, w emocjach kilku fantastycznych zjawisk.


Dla mnie, osobiście, to była przede wszystkim ogromna porcja szczęścia i pozytywnych wrażeń podpatrywać pracę i rozwój całej ekipy: reżysera, Mery i Otko, którzy wraz z Mariem współtworzą choreografię, doświadczonych tancerzy, aż po osoby, które po raz pierwszy biorą udział w takim przedsięwzięciu 👏


Widzę jak formuje się zespół


Spektakl taneczny " W Pułapce" #LOFToTheater reż. Mariusz Jasuwienas, fot. Monika Gawinecka

Z grupy ludzi, która nie do końca wiedziała na co się pisze, ale weszła w to mimo wszystko, powstaje drużyna 💪


To naprawdę niesamowicie piękne zjawisko, gdy ludzie z sukcesem przechodzą tę przemianę. O formowaniu się zespołów, czy roli lidera w tym procesie, mogę pisać całe epopeje. I na pewno tutaj będę 🤓 Ale dzisiaj pozwolicie, że po prostu ponapawam się tym i tyle 🤩


Widzę jak rośnie wiara w swoje siły

Tak to już trochę jest, że najpierw nasza cała para w gwizdek idzie w załapanie podstaw - lewo, prawo, góra, dół... i w wewnętrzną gadkę typu "o jezu, czego ten wariat ode mnie chce, to ponad moje możliwości, a jeszcze wszystko do cholery 10 razy po drodze zmienił" (reżyser 😂) I to jest normalne i naturalne zjawisko.


Nawet jeżeli podawany jest charakter i fabuła, uczestnicy najpierw starają się ogarnąć mechanicznie najgrubsze klocki. I to widać w ruchach i po twarzach. Show jeszcze ni ma.

Trudno, świetnie! 😃


Bo... (i tutaj jednak będzie naukowy wtręt...) ta "cała para w gwizdek" idzie w tworzenie osłonek mielinowych wokół konkretnych aksonów konkretnych komórek nerwowych odpowiedzialnych za konkretny ruch*


To się kochani tancerze z Wami działo w pierwszych dniach! 😅


A potem następuje CUD. Przestajemy TYLKO odtwarzać jakąś tam sekwencję i procedurę. Stajemy się postaciami w bajce. Wchodzimy w charakter, jednocześnie... zaczynamy być SOBĄ. Konstruktywnie korzystamy z naszych emocji, starcza nam energii na dostrzeżenie detali. Przechodzimy na inny poziom. Pojawia się flow.


I tutaj, w tej grupie, w 4 dniu miałam przywilej zobaczyć jak próby stają się Spektaklem.


Jak to zjawisko przyspieszyć - patrz filmiki z ćwiczeniami, które kręcimy z Mariuszem, patrz nasze warsztaty.




"Tak i..." w praktyce: to towarzyszenie sobie w tym projekcie teatralnym było początkiem niesamowitej burzy mózgów. Skierowało naszą wymianę pomysłów o kolejnych filmach, warsztatach i materiałach szkoleniowych na zupełnie nowe tory i... po prostu wystrzeliło (nas) w kosmos ✨🚀😄


PS. Osłonki mielinowe??

Kobieto...

A tak.


O podstawach uczenia się nowych umiejętności i "głębokiej praktyce" (deep practice) vs. mitycznych bzdurach na temat roli talentu w naszym życiu będzie jeszcze nie raz 🤓




4 wyświetlenia0 komentarzy